Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Związki miłości







Choć może to niektórym wydawać się nieprawdopodobne, wszystkie związki w naszym życiu są związkami miłości. Każda jedna osoba i każde zdarzenie tworzą z nami związek, jakąś relację. W tej relacji odczuwamy pewne emocje i uczucia.  Kiedy wywołują w nas niechciane emocje, natychmiast przyklejamy osobie lub zdarzeniu etykitetkę "zły"lub coś z tego przebogatego arsenału. Jednak patrząc tylko na efekt pewnego procesu, nie możemy poznać prawdy tego co zaszło. Spójrzmy co dzieje się za kulisami . A zaczyna się oczywiście w naszej podświadomości. Jeden z programów emocjonalnych,  przekazany przez pokolenia, daje znać, puka najpierw delikatnie - odczuj emocję. Zazwyczaj człowiek nie słyszy cichego pukania, więc stwarza sobie warunki, by bez wątpliwości można było daną emocję przeżyć. Najbardziej wiarygodnym jest, kiedy inny człowiek wypowie do niego jakieś słowa lub dokona się jakiś dramat. Na zasadzie automatycznej reakcji, jak za naciśnięciem guzika człowiek zareaguje stosownie do wzorca który aktualnie przeżywa. Poczuje się skrzywdzony, odrzucony, bezwartościowy, samotny, rozżalony, bezsilny itp. Spektakl wypadł doskonale! Emocja przepłynęła przez ciało, proces zakończony. Człowiek, który wypowiedział raniące słowa, zrobił to, bo odebrał od nas komunikat "proszę zrób to dla mnie, chcę poczuć tę emocję. Zatem, zgodnie z prawami wszechświata, z miłością służy potrzebom tego pierwszego.. Potrzebom wyrażanym poza słowami, przez całość istoty. Na poziomie, na którym zachodzi komunikacja między ludźmi, nie ma oceny sytuacji jest tylko wola i wypelnienie tej woli. Ludzie slużą sobie nawzajem w bezwarunkowej miłości. Jeśli ktoś chce przeżyć ból, rozpacz, cierpienie, zawsze znajdzie się ktoś inny, kto nie oceniając jego wyboru stwierdzi "proszę bardzo, z najgłębszą miłością będę ci służył". To cała prawda o niechcianych doświadczeniach. Jest w nas aspekt, który bardzo tego chce. Działa co prawda poza naszą świadomością, i tak naprawdę tu tkwi klucz do wolnej woli. Poznać i nauczyć się zarządzać podświadomymi zasobami. Jak można poznać podświadomość? Każdy tak naprawdę na nią patrzy, lecz nie każdy widzi. Zasób naszej podświadomości wyświetla nasze codzienne życie. To tu realizują się wszystkie podświadome programy i przekonania. Jeśli nie masz satysfakcjonującej pracy czy zwiazku, to na pewno odpowiedzialne za to jest podświadome oprogramowanie. Jest wreszcie dobra wiadomość - można to świadomie zmienić.
Wyobraźcie sobie typową sytuację, kiedy mąż robi żonie awanturę o przysłowiową "zbyt słoną zupę"(jak ktoś woli, może być odwrotnie). Ona czuje się odrzucona, bezwartościowa, bezsilna. I teraz może dokonać wyboru wolnej woli -pójść za tymi emocjami, ocenić męża jako tyrana, siebie jako bezsilną ofiarę i umocnić ten traumatyczny wzorzec własną oceną, lub może zatrzymać się tak jak włącza się stop oglądając film, i obejrzeć zdarzenie z dystansu. Kiedy uświadomi sobie, że to jej podświadomy emocjonalny wzorzec wywołał taką reakcję męża, może w duchu pomyśleć  - akceptuję i szanuję swoje i jego uczucia i emocje, wychodzę z tej walki. Nawet niezbyt istotne jest co zrobi czy powie. O wiele istotniejsze jest jaką podejmie decyzję wewnątrz siebie. Rzeczywistość niemal natychmiast się do tego dopasuje.Wydaje się nieprawdopodobne?  To czyste prawa wszechświata, to nie żadna magia ani cuda.
Piszę to z własnego doświadczenia, gdyż przez lata wychodziłam z wzorców zachowań i emocjonalnych automatycznych reakcji właśnie w taki sposób. Stając twarzą w twarz z przykrością i mówiąc jej - "nie walczę, uwalniam tamtą emocję, przeżywam ją, ale to tylko emocja, nic więcej, otwieram się na najlepsze możliwe rozwiązanie, szanuję i akceptuję, ale już dość".
Początki są wlaśnie takie. Potem można wyłapywać emocje właśnie wtedy, kiedy delikatnie do nas pukają, kiedy jeszcze nie jest zaangażowany w to inny czlowiek. Można je wtedy zidentyfikować i przepuścić przez ciało, dając jej szacunek. Stopniowo wypuszczając te niskie wibracje ze swojego pola podświadomości staje się krystalicznym, promieniującym swoim rdzeniem Nowym Czlowiekiem. Dzięki innym ludziom mamy możliwość zbudować Nowego Siebie.







piątek, 17 stycznia 2014

Powitanie w Nowym Roku

Późno dość witam Was w niezwykłym 2014 roku.  Dlaczego niezwykłym? Ludzie się budzą się wokół mnie, Ci przebudzeni doświadczają swojego mistrzostwa. Nowy Świat materializuje się. Być może nie wszyscy jeszcze to widzą. Bo nadal jest bezrobocie, politytcy się kłócą i kłamią, w tv te same ogłupiające programy. Ale ludzie wokół mnie są inni. Jakby bardziej przejrzyści, radośniejsi. Wiedzący nareszcie czego chcą, co lubią, okazujący sobie nawzajem wsparcie tak po prostu, kochający. Takich ludzi mam wokół siebie. A jeśli zjawia się inny, to albo szybko odchodzi, albo zmienia się w pełen miłości sposób. To mój świat. Wciąż przybywają do niego nowi podróżnicy, zaludnia się. Zapraszam więc Was do mojego świata, w którym liczy się tylko miłość.

czwartek, 19 grudnia 2013


BOGACTWO JEST W TOBIE





Prawdziwe bogactwo to obfitość uświadomionych doświadczeń, emocji i uczuć. W tym wszyscy jesteśmy równi. Nie ma znaczenia ile masz lat, czy jesteś chory czy zdrowy, czy jesteś profesorem, czy żebrakiem czy gwiazdą telewizji , czy zapracowaną matką. Nieważne czy czujesz się szczęśliwy czy też przegrany. Wszyscy przeżywamy te same emocje i uczucia, nawet jeśli okoliczności ich przeżywania są różne. Zajrzyj do swojego wnętrza, przyjrzyj się co zawiera.
Jesteś bogaty! To w Tobie jest bogactwo!
Czujesz!
Zauważyłeś co czujesz?
Przyjmujesz te odczucia?  To jest Twoje bogactwo! Możesz je tworzyć według swojego zapotrzebowania ot tak , jedną intencją.
Co chcesz czuć? Wybieraj! Odczuwaj !



Zdarzenia nie są obiektywnie prawdziwe, jedyna prawda to Twoje odczucia.




Przyjmujesz bogactwo życia?
Pozwól sobie na doświadczanie tej obfitości, zauważ ją i przyjmij do swojego serca!
Uświadom sobie, że JESTEŚ NIESKOŃCZENIE BOGATY!
A zobaczysz to w rzeczywistości.











                                               

wtorek, 17 grudnia 2013

Strach

Jeshua w sprawie radzenia sobie ze strachem:

”Strach, którego doświadczasz jest najglębszym strachem, z którym człowiek musi się zmierzyć: strach przed życiem.
Ludzie myślą, że boją sie śmierci, jednak to chodzi o strach przed życiem, które jest mocne, nie do przewidzenia, prowadzące przez wyżyny miłości i radości, niziny strachu i osamotnienia. Życie to odczuwanie.
Obawiasz się odczuwać strach ponieważ myślisz, że on cię zniszczy.
Jest to strach w innej formie.
Jedynym rozwiązaniem jest spotkać strach, pozwolić na niego, ogarnąć takiego, jaki jest, bo jest częścią życia.
Aby żyć ze swoim strachem trzeba podjąć decyzję.
Tą decyzją jest żyć, szczególnie żyć na ziemi w teraz. Decyzja ta nie może być podjęta przez nikogo poza tobą. Ty musisz ją podjąć i to prosto z serca: raczej to co czujesz, niż to co myślisz.
Głęboko w tobie jest mały chłopiec czekający na powitanie i przytulenie.
On nie był przyjęty przez jego ziemską matkę w sposób, który by sprawił, że poczułby się kochany za to kim jest. On nie czuje się w domu na ziemi. On również niesie w sobie smutek z przeszłgoe życia.
Ten maleńki chłopczyk został porzucony i zapomniany przez życie. On nie ma pewności, czy chce jeszczej żyć na ziemi kiedykolwiek.
Prosi teraz ciebie, abyś wyszedł mu na przeciw z własnego serca. Twój strach jest jego głosem wołającym ciebie.
Aby objąć życie teraz na ziemi znaczy objąć malutkiego chłopczyka w środku.
Czy chciałbyś, aby kto inny zaopiekował się jego ranami?
Czy chciałbyś oddać to drogie dziecko komu innemu, zamiast sobie?
On czeka na ciebie.
Czego najbardziej od ciebie oczekuje to zaakceptowania. Chce, abyś się nim zaopiekował i powiedział, że jesteś dla niego bez względu na cokolwiek. On chce wiedzieć, że jesteś z nim nawet jak płacze i się boi. Chce wiedzieć, że będziesz z nim bezwarunkowo. Tylko wtedy może się rozluźnić i zrelaksować….
Widzisz, nie jesteś w stanie oddalić jego strachu przez żadną z zewnętrznych metod. Pomysł, że on potrzebuje uzdrowienia, czy “naprawienia” – z pomocą uzdrowicieli, czy uzdrawiających metod – może sprawić uczucie, że z nim jest coś złego. Może poczuć się odrzucony przez to. On nie wierzy życiu.Jedyny sposób, kiedy może dojść do poprawy jest twoja obecność przy nim, nawet jeśli on wciąż się obawia.Musisz zaakceptować go bezwarunkowo i tylko wtedy to zranione dziecko na trwałe zostanie uzdrowione.
Jeśli prawdziwie zdołasz przygarnąć swoje własne wewnętrzne dziecko, ono wynagrodzi ci wieloma rzeczami, pośród których największą jest ponownie odnaleziona radość w życiu i radość z jazdy między wyżynami i dolinami, czując się bezpiecznie w domu na ziemi, tu i teraz.

Gorące pozdrowienia
Pamela & Gerrit


piątek, 4 października 2013

Rozdzielanie światów

Ostatni sen jest inspiracją do nowych olśnień
Ostatnio dla niektórych ludzi jestem niesłyszalna i w dużym stopniu niewidzialna. Może trafniej byłoby powiedzieć - niezauważalna.
Nie jest to dla mnie w żaden sposób przykre, raczej nowe, niecodzienne i wywołuje póki co we mnie zdziwienie. Dlaczego tak sie dzieje? Otóż prawdy ludzi z mojego otoczenia nie są moją prawdą. nie wierzę już w te gry i dawno przestałam w nie grać. Nie oceniam, bo nie znam nigdy całego kontekstu sytuacji, więc polotkować się ze mną nie da. Już dawno mama stwierdzila, że "filozofuję", zamiast jej odpowiedzieć czy coś jest dobre czy złe. Co mam odpowiedzieć skoro nie istnieją dla mnie te pojęcia. Coś może mi służyć lub nie, może mi się podobać lub nie, mogę miec w związku z czymś określone emocje. Ale to jest prawdą tylko i wyłącznie dla mnie. Więc jak moge doradzać innym?  Mogę tylko zapytać: "a co ty czujesz w związku z tym?"
Jeednak większość w  moim otoczeniu nadal potrzebuje prostych, niewymagających uwagi zasad - tak trzeba, tak nie wolno, ten jest dobry, tamten zasługuje na potępienie. Ci ludzie nie słyszą mojego pytania.
Tkwią w innych światach.
Zdaję sobie sprawę, że czas się z nimi rozstać. Z tymi ludźmi znaczysię... Bo to moi bliscy. Nie mam ambicji uświadamiać nikogo na siłę, mam szacunek do ich przekonań i do wyborów. Kocham ich i dlatego daję im wolność. Nasze światy się przenikają jeszcze, ale czuję, że to końcówka i niebawem się rozdzielimy. Taka nieuchronność zmiany, dużej zmiany mnie "prześladuje". Najprawdopodobniej ta zmiana i tak nie będzie tym co podpowiada umysł. To coś innego niż "ostrzejsze noże". Bo to znów kolejna zmiana WE MNIE.
A skąd mialabym wiedzieć czym to jest, skoro nigdy tego nie doświadczyłam? I nie znam nikogo kto tego doświadczył?
Skupienie na sobie, karmienie swoją energią siebie. Jak się żyje w takiej rzeczywistości, kiedy nie potrzebujesz nikogo i nikt nie potrzebuje ciebie do szczęścia? Kiedy naprawdę jesteś samowystarczalna pod każdym względem? Kiedy nic nie zmusza Cie do kontaktów z innymi?
Jest inaczej. Nawet trudno oddać to słowami. Miłość odczuwana jest jako wolność dla drugiego człowieka. Wolność a nie przywiązanie. Znika strach o to, że ktoś może nas opuścić, że może mu się coś stać.
Jest jeszcze pamięć komórkowa tych nawykowych zachowań, która czasem jeszcze przejmuje kontrolę. Ale coraz rzadziej, coraz krócej... W takich momentach warto ptyać siebie: "kim jestem w tej sytuacji? jaką odgrywam rolę?" Wytrącamy się wtedy tego niemal hipnotycznego transu i znów możemy świadomie wybrać.
Ja wybieram Nową Rzeczywistość. Rodzi mi się ona w bólach, niestety. Jakaś oporna jestem. Już nawet nie liczę ile tych moich osobowości uległo dezintegracji (pozytywnej, pozytywnej oczywiscie)? Ciekawi mnie czy ktoś doświadcza rozpadu osobowości bezboleśnie? No, wątpię. Bo przecież osobowość sama stworzyła ( a przynajmniej przyjęła ) programy określające co jest bólem a co przyjemnością.
Ten ból nie jest już tak dramatyczny. Najmniejszy jego przejaw zostaje zauważony, poświęcona jest mu uwaga, więc nie musi urastać do niewyobrażalnych rozmiarów, bym odebrała od niego komunikat.
Zatem czuję się, jakbym stała u progu tego Nowego Świata. Wiem doskonale, czego w nim już nie ma.
Mobilizuję się żeby określać co CHCE w nim spotkać, jakie uczucia. No i dziś, totalnie wkurzona, wręcz wściekła ( taki był moment ) weszłam do małego sklepiku po kapustę kiszoną. Oczywiście kolejka a ja tylko tę kapustę chciałam. Ludzie wyluzowani, rozmawiali ze sobą baaaaardzo miło, atmosfera wspaniała. I sami zaproponowali mi bym kupiła kapustę bez kolejki, mimo, ze się nie odzywałam, tylko trzymałam ją w ręce. Wyszłam ze sklepu i się rozpłakałam!!! Rozładowane zostało moje napięcie. Czym? Życzliwością! Miłością!
Tak wygląda mój nowy świat. W chwilach słabości okazane serce, wsparcie w sposób naturalny. Świat, który się mną opiekuje.

środa, 2 października 2013

Sen

Miałam sen. Piękny sen i czuję, że to przesłanie jest nie tylko do mnie ale do wszystkich ludzi.
Szłam szeroką ulicą, przypominała mi Floriańską w Krakowie w upalny, wakacyjny dzień. Było tłoczno, gwarno, ludzie obijali się o siebie, było ciasno. A ja szłam ze SWOIM wielbłądem. Był on niewielki, mojego wzrostu, bardzo wyraźnie zwróciłam uwagę na jego garba jako obciążenie i na to, że był WYCZERPANY, zdezorietowany i był pod moją opieką, był MÓJ. Patrzyłam na niego z troską i wiedzialam, że jest niezwykle WYTRZYMAŁY i że wytrwa w tej drodze, choć nie mialam pojęcia dokąd zmierzamy. Doszliśmy do końca ulicy i wielbłąd zniknął a na jego miejscu pojawiło się kilkuletnie dziecko, MOJE dziecko. Zaprowadziło mnie na sąsiednią ulicę, która odchodziła od poprzedniej koncentrycznie. A tu.... Tu był inny świat. Ulica równie szeroka jak poprzednia, ale niewielu spokojnych  ludzi, czyściutko, niezwykle słonecznie, choć nie upalnie, PIĘKNIE! Odbiór tego co zastałam za rogiem od tamtego chaosu odebrał mi na chwilę mowę, stanęłam jak wryta zaskoczona niezwykłą RÓWNOWAGĄ tego miejsca. Dziecku zachcialo się pić i podeszliśmy do straganu na którym sprzedawał ojciec z synem. Poprosiłam o coś do picia dla dziecka i poczułam jak ci dwaj mężczyźni dają nam CAŁĄ MIŁOŚĆ TEGO ŚWIATA. To uczucie zalało mnie falą i obudziłam się w nim.



Czy jest tu coś do tłumaczenia?

Dla mnie to tak oczywisty przekaz. Zwłaszcza w okresie, który był dla mnie dość trudny, kiedy naprawdę czulam się jak wielbłąd, obciążona pewnym garbem. Kiedy wiedziałam co dzień, że jestem bardzo wytrzymała, nie mialam zamiaru się poddać, ale też buntowalam się, że przecież nie na tym polega życie, by ten garb  z honorem nosić i ledwo zipać. Wskazówka od moich wyższych poziomów jest prosta - zwróć uwagę na potrzeby wewnętrznego dziecka i pozwól mu zaspokoić pragnienie, daj się poprowadzić, ono wie, gdzie jest droga pełna radości i harmonii. Pójdź za tym dzieckiem a zostaniesz obdarowana MIŁOŚCIĄ przekraczającą wszelkie wyobrażenie.
Czego i Wam Kochani życzę.

Emocje cz.2

Dziś o emocjach negatywnych. Oczywiście nikt nie chciałby ich dowiadczać, są tak bolesne. Świadomie tak myślimy, kto chce pakować się w dramaty? Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie chce.
Jednak podświadomość rządzi się swoimi prawami. Kreuje nam możliwości ich przeżycia, najzwyczajniej tylko po to byśmy mieli możliwość wyboru, czy chcemy ich doświadczać czy też nie.
W wymiarze świata emocji, w jednej z alternatywnych rzeczywistości to właśnie emocje są jedyną prawdą, reszta to iluzja. Wszystko w tym świecie podporządkowane jest odczuwaniu, historie kreowane tylko po to, by człowiekowi to odczuwanie umożliwić, dramaty są tylko narzędziem do odczuwania. Emocja jest w tym świecie królową, która domaga się całkowitej 100% uwagi, a kiedy jej nie dostaje, cały jej dwór dwoi się i troi, by stworzyć jej doskonałe warunki do ponownego zabłyśnięcia w chwale.
Bardziej po ludzku mówiąc, emocja domaga się PRZEŻYCIA przez nas. Najczęściej jednak emocje negatywne zostają przez nas stłumione - bo nie wypada, bo nie wolno. Emocja to wskazówka, która mówi - zauważ mnie - daję ci znać, że idziesz w niewłaściwą stronę, że ten człowiek nie rezonuje z tobą, że ta sytuacja nie jest z tobą w zgodzie, nie powtarzaj jej w kółko, ona ci nie służy. Wysłuchaj tego sygnału do końca i podejmij decyzję. Czy chcesz doświadczać tych emocji czy też wybierasz coś zupełnie innego.
Czy znasz alfabet emocji? Czy potrafisz nazwać to co czujesz? Czy potrafisz określić gdzie w ciele fizycznym odczuwasz w danym momencie emocję? Czy możesz opisać jej wielkość, natężenie, kolor, dźwięk, formę?
Proponuję w spokoju wczuc sie we własne ciało i odpowiedzieć sobie na te pytania. Oczywiście każdy człowiek zupelnie inaczej odbiera bodźce, ma inną sensytywność. Dlatego jeden będzie "widział" emocję jako symboliczną formę, inny będzie ją "słyszał"a jeszcze inny odczuje mrowienie, ciepło, zimno itd. Każdy z nas ma osobisty alfabet emocji, którego potrzebuje się nauczyć, jeśli chce żyć świadomie. Jesteśmy unikalni w swym odczuwaniu, poznajmy siebie, wydobywajmy własną wewnetrzną mądrość i prowadzenie.
Już samo nazwanie czy też zidentyfikowanie emocji powoduje, że wyciszamy się, ze możemy realnie spojrzeć na sytuację. Jednak jeśli już mamy nagromadzone stłumione warstwy emocji w naszych ciałach, to nie wystarczy. Potrzeba oczyścić nagromadzony szlam. Z własnego doświadczenia wiem, że jest to proces który przebiega w sposób falowy.
Najpierw, oczywiście konieczna jest nasza intencja. Czyli podejmuję decyzję, że CHCĘ uwolnić wszystkie stare, zbędne mi, poutykane w moich wszystkich ciałach emocje, które blokują prawidłowy przepływ.
Kiedy podejmujemy taką decyzję, warto zaufać sobie, że nasze Wyższe Ja ( Bóg w nas ) w naturalny sposób poprowadzi nas do dopowiednich dla nas metod, ludzi, miejsc, książek. Czyli, że zostaniemy zaopiekowani w optymalny dla nas sposób.
Jeśli zdecydujecie się na ten krok w drodze do wolności niezbędny, musicie wiedzieć, że możecie napotkać na trudności. Wypływ frustracji, złości, pretnsji do całego zewnętrznego świata będzie ogromny. Najprawdopodobniej będzie Was czasem bolało całe ciało, głowa będzie czasami pękać. Ale pocieszę Was, cała ta masa emocji ujawni sie dla Was TYLKO w takim stopniu, jaki jesteście w stanie przeżyć, wytrzymać. W dodatku w każdej chwili, jeśli tylko stwierdzicie, że to ponad Wasze sily, możecie zażądać tak po prostu by zwolnić tempo, by dać sobie więcej czasu, mniejsze nasilenie procesu, albo zupełnie go przerwać. Wszystko zależy od Was. Jednak ostrzegam, jeśli spróbujecie, to odczucie chociażby namiastki wolności nie da Wam już spokoju. Będzie to do Was pukać wciąż i wciąż. Wcześniej czy później i tak doprowadzicie ten proces do końca. Dlatego naprawdę dobrze się zastanówcie zanim wejdziecie na tę drogę.  Bo z niej nie ma odwrotu.
Napisalam, że proces przebiega falowo. Dziś się z tego śmieję, ale po swoim pierwszym odreagowaniu pokładów emocji, trwającym kilka tygodni, bardzo intensywnym, przyszedł w końcu czas niemal euforycznego szczęścia, radości i poczucia, że świat stoi przede mną otworem. Myślalam, że ten stan zostanie ze mną już na zawsze. Jednak po kilku tygodniach ujawniły się kolejne pokłady stłumionych emocji, które przepracowywałam już trochę inaczej, lżej, z większym zrozumieniem. I tak te okresy wolności z czasem staly się równowagą a nie euforią, wydłużały się znacznie. Dziś ciągle mam wyzwania związane z emocjami, ale są to krótkie i mało intensywne sytuacje, które trwają tym krócej im szybciej dostrzegam mechanizm je wywołujący. Oczywiście mechanizm zapisany we mnie samej.
Myślę, że gdybym miala przeżyć te wszystkie stłumione od poczęcia emocje na raz, w jednym nieprzerwanym procesie, to po prostu rozpadłby się mój umysl i ciało. Mądrość nasza wewnętrzna jest niezwykła dając nam cykliczność także i w takim odkrywaniu siebie, by nam starczyło sił.